Pupilla Libertatis


GPS
 
strona główna · działy · tagi · o autorze · szukaj · niepodległy.pl  
 

Idee2019.08.03 23:28 08.04 14:38

Wychowanie bezstresowe

 
 
Zwolennicy klapsów akceptują wywoływanie w dzieciach stresu. Wszystko jedno czy wywołamy stres biciem, symulowaniem bicia, gestami czy inną presją psychiczną - jest to jakoby dobre, bo przeciwne do jakoby złego wychowania bezstresowego.
 

       Klapsowcy zażarcie bronią stresu. Tłumaczą, że jest on konieczny, nieusuwalny, że stresując dziecko przygotowują je do stresującego życia.

       W toczącym się dyskursie nie chodzi o klapsy. Strony tego sporu to stresowcy i bezstresowcy. Same klapsy to mały pikuś - w istocie klapsowiec to najczęściej stresowiec. Taki stresowiec uważa, że wiele patologii wynika z bezstresowego wychowania, choć nikt nigdy tego naukowo nie uzasadnił. On uważa, że przestępcy byli w domu wychowywani bezstresowo. Daje klapsy, bo uważa stresowanie dziecka za dobrą metodę wychowawczą. A jak mu zabronią klapsów, to będzie dzieci stresował presją psychiczną, albo innymi karami.

       Stres sam w sobie nie jest zły. To hormonalna reakcja organizmu na sytuację zagrożenia pomagająca w prawidłowej reakcji fizycznej. Atakuje nas tygrys - więc wydzielają się nam hormony, które wspierają zdolność do lepszej fizycznej reakcji - ucieczki lub walki.

       Stres jest zły, gdy jest długotrwały, albo gdy nie zostanie odpowiednio odreagowany. Hormony stresowe są toksyczne - gdy wydzielają się systematycznie i nie są spalane.

       Stres jest nieunikniony, bo nieunikniony jest atak tygrysa, albo wypadek drogowy, albo opieprz od szefa, albo przegranie meczu, albo zruganie przez partnera, albo burza, cyklon czy noc polarna.

       Przy wychowywaniu dziecka stresów nie unikniemy, bo ich w ogóle w życiu nie unikniemy. Możemy uniknąć ataku tygrysa w tropikach wyjeżdżając za koło podbiegunowe, ale wtedy nie unikniemy nocy polarnej.

       Więc musimy sobie ze stresem radzić - unikać jego długotrwałości i odpowiednio odreagowywać. A gdy mamy dziecko, to powinniśmy antystresowe techniki poznać koniecznie - by dziecku pomóc.

       Bo głównym celem procesu wychowania jest doprowadzenie dziecka do samodzielności. Należy je nauczyć wielu umiejętności. W tym jak sobie radzić ze stresem.

       Długotrwałość stresu powinniśmy likwidować przede wszystkim rozpoznając jego źródło i je albo likwidować, albo obchodzić. Gdy nas szef ciągle stresuje, to powinniśmy zostać jego szefem, albo się zwolnić pracy, albo inaczej spowodować zmianę stresującego szefa. Nie ma sensu tkwić w toksycznym związku.

       Odreagowywać na stres powinniśmy zawsze wysiłkiem fizycznym. Stres jest naturalny, biologiczny. No to i reakcja powinna być fizyczna, biologiczna. Po każdym opieprzu od szefa powinniśmy przebiec dziesięć kilometrów, albo wykonać sto przysiadów, czy zagrać dwie godziny w squasha’a.

       Najgorszy, najbardziej fizycznie degenerujący wychowawca to taki, który bije linijką w rękę, daje klapsy, każe klęczeć na grochu, czy stać w kącie. Dobry wychowawca każe robić przysiady, pompki, poleca biec do drzewa na horyzoncie i z powrotem.

       Bicie hormonalnie nie jest szkodliwe, gdy jest walką, gdy walczą równi sobie, gdy się biją długo. Jeden drugiego może w walce zabić, uszkodzić mu fizycznie ciało, może doprowadzić do fizycznego kalectwa. Wywołuje widoczne szkody. Nie powinno się tego robić bliźniemu.

       Ale gdy silniejszy bije słabszego, gdy go pokonuje jednym ciosem, to mu zaszkodzi chemicznie. Uszkadza mu mózg. Poniża go. Wywołuje szkody niewidoczne. Tego tym bardziej nie powinno się robić bliźniemu, a już na pewno nie swojemu dziecku.

       Bicie jest złe, udawanie bicia jest złe, klapsy są złe, presja psychiczna jest zła - to jest już naukowo niezbicie udowodnione, więc nie ma co dyskutować. To są nieskuteczne, destrukcyjne metody wychowawcze, co potwierdzają wszystkie rzetelne badania robione zgodne z poprawną metodologią naukową.

       Jest tak dlatego, że w ogóle wszelkie kary w wychowywaniu dzieci są złe! Mało tego, złe są też nagrody i pochwały! Bo kij i marchewka, to zawsze równoprawne metody tresury. Dają lepsze lub gorsze skutki, ale intencją jest tresura, czyli wytworzenie u dziecka nawyku behawioralnego, odruchu warunkowego. Chodzi o to by wyhodować niewolnika.

       Rodzice i szkoły hodują niewolników dla państwa. Dlatego i rodzice, i nauczyciele, dzieci stresują - uszkadzają mózg, niweczą kreatywność, tłamszą samodzielność, oduczają myślenia. Bo bezmyślny, karny obywatel jest łatwiejszy do zniewolenia i wyzyskania. Wolny, świadomy, samodzielny obywatel zawsze się socjaldemokratycznemu państwu postawi i je obali. Zestresowani głupcy, tresowani metodą kija i marchewki, są łatwiejsi by z nich wydusić jak najwięcej podatku.

Dlaczego kary są złe?

  • Bo nie działają na dłuższą metę. Powodują, że dziecko czegoś nie robi, bo boi się karzącego. Ale gdy tylko go zabraknie, będzie daleko, nie zauważy, to zaczną to znów robić. Nie znają żadnych innych powodów dlaczego czegoś nie robić, niż tylko to, że grozi za to kara.
  • Karanie uczy tego, że w życiu nie liczy się sens, rozum, argumenty, ale czysta siła, przewaga fizyczna. Dziecko uczy się rozwiązywać swoje problemy siłowo. Będzie naśladować rodziców i próbować wymuszać na rówieśnikach swoją wolę siłą.
  • Kary nie rozwijają sumienia i moralności w dziecku, bo nie wywołują refleksji, nie wyjaśniają dlaczego coś należy robić, a czegoś nie.
  • Na kary można się uodpornić, przyzwyczaić do nich, wliczyć je w koszty działania, więc uczą cynizmu i wyrachowania.
  • Poprzez karanie dziecko traci kontakt z rodzicami, staje się wobec nich nieufne, nie zwierza się i trzyma w tajemnicy swoje sprawy. Trudniej jest więc rodzicom zrozumieć dziecko, co utrudnia wychowywanie.
  • Kary powodują zmianę zachowania dziecka, czyli to, co widać na zewnątrz, ale nie zmieniają go od wewnątrz, nie wpływają na jego przekonania czy chęci.
  • Dziecko odczytuje karę jako warunkowe zawieszenie miłości rodziców, jako pomniejszenie wartości dziecka, jako uznanie je za złe, niepotrzebne, przeszkadzające. Powoduje to zaburzenia psychiczne i kompleksy niższości u dzieci.
  • Dziecko dąży do unikania kary, co zachęca je do kłamstwa. Uczy się żyć w fałszu z najbliższymi. Z czasem zaczyna żyć podwójnie: prawdziwym życiem osobistym i osobnym, udawanym życiem na pokaz dla rodziców. Będzie uczyć się od rówieśników, a nie od rodziców.
  • Matka lub ojciec karząc dziecko manipuluje nim, co wywołuje poczucie niesprawiedliwości i złość. Dziecko nie myśli o przyczynie kary, ale o swojej krzywdzie.
  • Kara wywołuje agresję, frustracje, poczucie niezrozumienia przez rodziców, co skutkuje zamykaniem się, odcinaniem się od świata, unikaniem kontaktów z ludźmi, alienacją.
  • Cierpienia związane z karami powodują, że dzieci skupiają się na sobie i na swoich odczuciach, co wzbudza w nich egocentryzm.
  • Wiele badań potwierdza, że dzieci często karane w domu, poza domem częściej łamią normy społeczne. Więc kary domowe są nieskuteczne w kwestii usamodzielnienia dziecka.

Nagrody i pochwały też nie działają:

  • Nagroda to też, jak kara, forma tresury i trzymania dziecka w ryzach. To podobnie jak kara próba chwilowego wymuszenia na dziecku jakiegoś zachowania bez wpojenia dziecku jaki to ma sens i po co tak się należy zachowywać. To taka sama forma manipulacji jak kara.   
  • Pochwały, tak samo jak kary, działają na krótką metę, bo to podobne wyrażenie akceptacji warunkowej. Rodzi to w dziecku ciągłe napięcie: „pochwali czy nie?”. Pojawia się strach przed porażką i działanie ukierunkowane na ciągłe wyrazy pochwały od rodziców. To niszczy własną inwencję i naturalną kreatywność.
  • Nagrody powodują uzależnienie, bo są przyjemne, dziecko doznaje hormonalnego efektu narkotycznego, wydzielają się endorfiny. Gdy chwilowo nagród czy pochwał będzie mniej, dziecko dozna stresu podobnego do głodu narkotycznego. Będzie się czuło źle. Więc by nie stresować dziecka należałoby ciągle intensyfikować nagrody - a to jest bez sensu.
  • Pochwały utrudniają naturalną chęć uczenia się dziecka i próbowania wszystkiego. To zabija w nich chęci odkrywania i znalezienia tego, co najbardziej lubią.
  • Dzieci są ciekawskie, interesują się wszystkim co je otacza - i w kwestiach, które ich wyjątkowo zainteresują, wykazują się pasją w działaniu. Nagrody i pochwały niszczą to w nich, bo porzucają swoje pasje i dążą do tego, by się przypodobać chwalącym, czyli realizować pasje rodziców.
  • Częste nagradzanie dziecka powoduje, że traci ono zdolność do inicjatywy, bo obawia się źle wypaść.
  • Pochwały, jako metody wychowawcze, muszą być czynione we wszystkich sprawach, które dziecko czyni poprawnie. Dziecko odbierze to jako uznanie dla jego wyjątkowo dobrego działania w każdej z tych spraw. Tak wychowane dziecko popadnie w duże stresy poza domem, gdzie inni ludzie nie będą je chwalić za wszystko, co poprawnie robi, bo wszyscy tak samo robią.
  • Częste pochwały w różnych kwestiach, jako metoda wychowawcza, powodują w dziecku poczucie, że musi być najlepsze, nawet w sprawach, które je nie interesują. To powoduje, że nie skupia się na tym, w czym jest rzeczywiście najlepsze. Może nawet nie rozpoznać tego co naprawdę robi dobrze.
  • Naukowcy zbadali, że dzieci, które są często chwalone, bardziej obawiają się wyzwań, są mniej wytrwałe, oraz są mniej pewne swoich odpowiedzi. To powoduje, że tracą asertywność.

Jeśli nie kary i nagrody to co?

  • Opieka. Zanim dziecko zacznie psocić, to musi się nauczyć chodzić. Póki leży to nic nie psoci. Jak je uczymy chodzić? Czy walimy jak się przewróci? Popychamy, jak się zachwieje? Czy dajemy smakołyki po każdym kroku, który samodzielnie zrobi? Czy nauka chodzenia to tresura przy użyciu kija i marchewki? Nie. By nauczyć dziecko chodzić nie potrzebujemy wobec niego stosować żadnych kar czy nagród. Wystarczy je tylko nadzorować i wspomagać. I tak jest ze wszystkim - tak je powinniśmy uczyć wszystkiego! Dziecku, które nie potrafi jeszcze zaspokajać potrzeb fizjologicznych, po prostu zakładamy pieluszkę, a potem sadzamy na nocniku. Gdy jest zagrożenie, że włoży jakiś przedmiot do kontaktu, to po prostu zakładamy na wszystkie kontakty w domu specjalne osłony. Nie stawiamy gorącej herbaty na stole z obrusem, za który dziecko może pociągnąć. Gdy mieszkamy w wieżowcu na wysokim piętrze, to nie zostawiamy samego dziecka w pokoju z otwartym oknem. Gdy może wpaść pod samochód na ulicy, to je wozimy na wózku, albo trzymamy za rękę etc. etc.
  • Tłumaczenie i powtarzanie. Zanim w ogóle cokolwiek dziecku wytłumaczymy, musimy je nauczyć mówić. Czy karzemy lub nagradzamy dziecko w trakcie nauki mówienia? Nie. Po prostu mówimy. A jak nie rozumie, to powtarzamy. I w końcu kiedyś odpowie. Jak powie źle to je walimy? Nie dajemy jeść? Jak powie prawidłowo, to dajemy prezent? Nie! Jak powie niepoprawnie, to powtarzamy poprawnie, aż samo poprawnie odpowie. Czy nauka mówienia to tresura przy użyciu kija i marchewki? Nie! I tak robimy w każdej innej kwestii wychowawczej - tłumaczymy, wyjaśniamy, rzetelnie odpowiadamy na pytania, wspólnie się bawimy, puszczamy filmy, czytamy książeczki z obrazkami, dajemy książki do czytania, kupujemy gry komputerowe, chodzimy z dziećmi do zoo, cyrku, kina, teatru, jeździmy na rowerze, gramy w piłkę, zwiedzamy okolicę, wyjeżdżamy na wakacje do dalekich krajów etc. - i tak na okrągło!
  • Obserwacja. Jak już dziecko umie chodzić i mówić, to powinniśmy je pilnie obserwować. Dlaczego psoci, dlaczego robi nieprawidłowe ruchy, dlaczego nie rozumie? Chęć tresowania powoduje, że nie zrozumiemy dlaczego dziecko robi coś nieprawidłowo. Ono wprost nam oczywiście wszystkiego nie wyjaśni, bo wielu swoich reakcji samo nie rozumie. Ale z jego odpowiedzi i innych zachowań możemy doskonale wydedukować czego chce, dlaczego coś robi. Jak prawidłowo rozpoznamy własne dziecko, to mu wszystko wyjaśnimy. Żadne kary i nagrody nie wzmocnią tych wyjaśnień.
  • Filozofia. Zawsze powinniśmy z sensem odpowiadać na wszelkie pytania dziecka, szczególnie pytania zaczynające się od: „dlaczego”. A w sytuacjach, gdy mamy pokusę skarcenia lub nagrodzenia, powinnyśmy sami się pytać: dlaczego? Powinniśmy zadać sobie filozoficzne pytanie: po co wychowywać dzieci? Czemu służy wychowanie? Powinniśmy zrozumieć, że podstawowym celem wychowania jest doprowadzenie dziecka do samodzielności.
  • Nauka. Wszystko powinniśmy wyjaśniać dziecku. Ale często sami nie wiemy, nie znamy odpowiedzi. No to mówimy, że nie wiemy i przystępujemy do przestudiowania problemu. Jak się już dowiemy, to dziecku wyjaśniamy i postępujemy zgodnie z nabytą wiedzą. A jak problemy nas przerastają, to powinniśmy wysłać dziecko na jakiś kurs czy wskazać odpowiedniego nauczyciela. W ogóle, gdy się dowiemy, że będziemy mieć dziecko, powinniśmy przestudiować pedagogikę, poczytać stosowne książki, poradzić się praktyków. Każde dziecko jest inne, do każdego trzeba podejść trochę inaczej, ale każde da się wychować bez kar, jeśli się je dobrze pozna.
  • Leczenie. Jeśli dziecko jest opóźnione, nie da się mu nic wyjaśnić, zachowuje się nieracjonalnie, dziwnie, szalenie, to studiujemy psychologię dziecka trudnego i próbujemy zrozumieć co mu jest. I powinniśmy działać stosownie do choroby czy upośledzenia. A jak nadal nie jesteśmy w stanie zrozumieć i się z dzieckiem porozumieć, to idziemy do lekarza, zawodowego pedagoga, dobrego psychologa, psychiatry czy księdza - po poradę i diagnozę.
  • Relacja. Budujemy z dzieckiem pozytywne relacje. Nie jesteśmy jego treserem. Ono nie jest naszym niewolnikiem. Dziecko to człowiek i powinniśmy z nim nawiązywać ludzkie relacje. Mamy wspólną z dziećmi misję do wykonania: doprowadzić je do samodzielności. Grupa mająca do wykonania zadanie nie powinna się nawzajem karać czy nagradzać - karą dla całej grupy będą jej niepowodzenia, a nagrodą sukcesy. Rodzina to taka grupa, która wykonuje wspólną misję. Jak misja się uda, to rodzina zamieni się w kilka osobnych rodzin. Wypączkuje w kilka podobnych grup mających taką samą misję.

       Ludzie mądrzy, wykształceni, świadomi, wyedukowani nie dają klapsów, bo to jest kompletnie nieskuteczne. Ale ludzie głupi, prymitywni, niewykształceni, których jest większość, działają instynktownie, zwierzęco. Lepiej jest, gdy tacy ludzie wychowują swoje dzieci klapsami, niż gdy zastosują presję psychiczną, czy inne kary. Klaps rozładowuje sytuację stresową. Gdy jej nie można rozładować, gdy się nie wie jak inaczej ją rozładować, to stres narasta tworząc długotrwałą toksyczność relacji rodzinnych.

       Dlatego uważam, że klapsy są absolutnie niedopuszczalną metodą wychowawczą, ale jednocześnie nie zgadzam się, by dawanie klapsów zakazywać prawnie. Głupi rodzic, który będzie dostawał mandaty za klapsy, zniszczy swoje dziecko psychicznie innymi karami. I to będzie większe zło. Oczywiście najlepiej by było, by wszyscy byli mądrzy i nauczyli się tego jak się wychowuje. Ale wtedy żadne prawo dotyczące klapsów nie będzie potrzebne, bo nikt mądry ich nie będzie stosował. Ale póki większość ludzie to głupki, póki działają instynktownie, póki nie uczą się wychowywać, to lepszy klaps niż presja psychiczna. Prawo państwowe nie powinno się wtryniać do metod wychowawczych.

       I tak jest w większości przypadków - państwo, prawo, politycy, urzędnicy, więcej szkodzą niż pomagają. Współczesne państwo jest najbardziej toksyczną cywilizacyjnie instytucją. Rodzice bywają źli - państwo jest zawsze złe. Lepiej by dzieci były wychowywane przez najgorszych rodziców, niż przez najlepszych urzędników. 

Grzegorz GPS Świderski

 

 
495 odsłon  średnio 1 (1 głos)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować   
Tagi: gps65, wychowanie, stres, państwo.
Re: Wychowanie bezstresowe 
miarka, 2019.08.04 o 02:26
Wychowanie według Ciebie jest do samodzielności. Samodzielność skupia się na zaspokajaniu potrzeb. Brać, brać. A gdzie druga strona – ta strona człowieczeństwa – wychowanie do służebności? – Wychowanie do życia wspólnotowego, ideowego. Wychowanie sumienia i ducha dobrego. Najpierw dawać później brać – i to mnie jak się dało – bo dla dobra wspólnego. Wychowanie do pracy i walki na rzecz dobra wspólnego? - A wychowanie do modlitwy? Jak człowiek może myśleć o dojrzałości ludzkiej bez podtrzymywania dobrej relacji z Bogiem?
Opisywano nie tak dawno plemię Ików w Afryce. Oni właśnie wychowują dzieci pod radzenie sobie samodzielnie. Sami klapsów nie dają.
- Ma ono wszystko od maleńkiego zdobyć czy wyprosić samo. Samo ma się nauczyć co wolno a czego nie wolno. Plemię siedzi przy ognisku, a dziecko raczkuje ku ogniu. Ci chichrają. Dziecko dojdzie i się sparzy – ich radość nie ma końca. – Nauczyło się! W średniowiecznej Europie też była taka sekta. Katarzy się nazywali.
Co z tego że dziecko nauczy się Ciebie naśladować, jak posiądzie mnóstwo wiedzy szczegółowej jak nie nabędzie spojrzenia ogólnego czyli mądrości?
Po co wychowanie człowieka jako wychowanie bestresowe jak to dokładnie tyle co wychowanie małpy. Przy byle problemie wpadnie w panikę i wyląduje „w ZOO”.
Co z tego że najpierw jest cudownie, książkowo - że najpierw jest relaksowo, bezstresowo, jak to jest bomba z opóźnionym zapłonem - bardziej stresujące, nawet zniewalające i zezwierzęcające konsekwencje przychodzą później – zwłaszcza kiedy ci co miał ich za dobrych i życzliwych okażą się zdrajcami i wrogami – bezwzględnymi, nieprzejednanymi.
Cała ta liberalna wolnościowość to celowe wychowanie demoralizatorskie – żeby dziecko nie uczyło się systemu wartości – ich hierarchi i priorytetów – żeby nie uczyło się jak być odpowiedzialnym za innych i wspólnotę. Indywidualizm to patologia społeczna – bezstresowcy wychowują psychopatów i patokrację. – Do tego już pod służenie socjopatom i psychpoatom – bo to ich możni tego świata wychowują na tych co będą mieli władać tymi bezstresowo wychowanymi.
Po co dzieciom bezstresowe, zalecane przez „wychowawców ludzkości pod życie w ustroju totalitarnym z bezkarną zbrodnią i zdradą po depopulację. - Co? Myślisz że tych bezstresowych miało by to ominąć? – Czy może odwrotnie – ci chętniej pójdą „po szczepionki na wszystkie choroby”, ci chętniej i z zaufaniem póją po wszystko co „waadza da”?
A cały ten idiotyzm zaczął się w roku 1968 – od hasła „Zabrania się zabraniać”. Zaraz doszedł „marsz przez instytucje”, i teraz to z tych instytucji opanowanych przez pomioty diabelskie wychodzi gwałt żeby wychowywać bezstresowo.

Piszesz że klapsy są dawane dla wychowania. To propaganda antyklapsowców pod robienie miejsca na narrację rzeczywistości przez stres. - Czy rodzic musi znać słowo stres? Nie lepiej żeby znał „normalność”, sprawiedliwość”, odpowiedzialność”, „waleczność”? Nie widzisz że jak ze stresem źle i bez stresu źle to znaczy że cały temat to kanał, fałsz, sztuczka socjotechniczna, matrix?
- Zaraz przychodzą sztuczki typu asertywność, czy kłamstwa typu „kocha to wybaczy”, albo „każdemu się należy”, czy „mam prawo”.... Głupowacizna rośnie w kosmos. Selye, który to pojęcie wymyślił w grobie się przewraca.
Owszem tak wychowują swoje dzieci bogacze – na socjopatów i psychopatów.
Normalni ludzie dają klapsy kiedy trzeba dziecko szybko zdyscyplinować
– kiedy nie ma czasu na tłumaczenie (czasami nie umieją wytłumaczyć, inni by umieli, ale tu nie idzie o nagrodę za przerobioną książkę, a o uratowanie dziecka przed gorszą krzywdą), kiedy w ogóle dziecko nie jest dość dojrzałe na wytłumaczenie, czy nawet zainteresowanie tematem.
– jeżeli było wcześniej czegoś uczone, a i tak ma złą wolę, to tylko klaps, a nawet policzek (to już wobec starszych dzieci) może go otrzeźwić, oprzytomnić, przywrócić świadomość czasu i miejsca oraz świadomość zagrożenia.
Lepiej żeby dziecko zostało skarcone nadmiernie a nawet niesłusznie jakby jego zła wola miała pozostać bezkarna.
Klaps boli, klaps upokarza ale bezkarność demoralizuje.
Nadto zwykle boli bo ma boleć, a gdy upokarza pychę to nawet jest korzyść dla upokarzanego. I o to też chodzi. – To jak z nienawiścią wzajemną.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
GPS, 2019.08.04 o 11:24
W tym komentatzu nie ma nic polemicznego w stosunku do mojej notki. To może jest polemika, ale nie z tym co ja napisałem.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
miarka, 2019.08.04 o 13:47
"W tym komentatzu nie ma nic polemicznego w stosunku do mojej notki"

Jest, jest. Najpierw szamodzielność - to cel wychowania ???.
- Nie - to ułamek wychowania i to "w tle".
Po drugie krytyka karania.
- Kara nie jest samoistna, bo wychowanie ma ludzkie cele.
"Lepiej żeby dziecko zostało skarcone nadmiernie a nawet niesłusznie jakby jego zła wola miała pozostać bezkarna.
Klaps boli, klaps upokarza ale bezkarność demoralizuje.
Nadto zwykle boli bo ma boleć, a gdy upokarza pychę to nawet jest korzyść dla upokarzanego. I o to też chodzi. – To jak z nienawiścią wzajemną"
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
GPS, 2019.08.04 o 14:33
Nadal nie widzę żadnej polemiki. Polemika to kontrargumenty - czyli uzasadnienie tezy przeciwnej. Samo zaprzeczenie stawianej tezie nie jest polemiką.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
miarka, 2019.08.04 o 21:37
Rozumiem że nie odpowiesz jeśli nie przyjmę schematu: teza - uzasadnienie tezy przeciwnej.
Moim zdaniem to niepoważne - każdy się tego domyśla.
No ale proszę (na próbę):

Teza 1. Wychowanie według Ciebie jest do samodzielności.

Ad 1. Uzasadnienie tezy przeciwnej.
Samodzielność skupia się na zaspokajaniu potrzeb. Brać, brać.
A gdzie druga strona – ta strona człowieczeństwa – wychowanie do służebności?
– Wychowanie do życia wspólnotowego, ideowego.
- Wychowanie sumienia i ducha dobrego.
Najpierw dawać później brać – i to mniej jak się dało – bo dla dobra wspólnego.
Wychowanie do pracy i walki na rzecz dobra wspólnego?
- A wychowanie do modlitwy? Jak człowiek może myśleć o dojrzałości ludzkiej bez podtrzymywania dobrej relacji z Bogiem?

Opisywano nie tak dawno plemię Ików w Afryce. Oni właśnie wychowują dzieci pod radzenie sobie samodzielnie. Sami klapsów nie dają.
- Ma ono wszystko od maleńkiego zdobyć czy wyprosić samo. Samo ma się nauczyć co wolno a czego nie wolno. Plemię siedzi przy ognisku, a dziecko raczkuje ku ogniu. Ci chichrają. Dziecko dojdzie i się sparzy – ich radość nie ma końca. – Nauczyło się! W średniowiecznej Europie też była taka sekta. Katarzy się nazywali.

Teza 2. (W system wychowania wtłaczasz mnóstwo szczegółowej wiedzy i autorytety książkowe (najpierw siebie)).
Ad 2. Uzasadnienie tezy przeciwnej.

Co z tego że dziecko nauczy się Ciebie naśladować, jak posiądzie mnóstwo wiedzy szczegółowej jak nie nabędzie spojrzenia ogólnego czyli mądrości?

Teza 3.Twierdzisz że wychowanie powinno być bezstresowe.
Ad 3. Uzasadnienie tezy przeciwnej.

Po co wychowanie człowieka jako wychowanie bezstresowe jak to dokładnie tyle co wychowanie małpy. Przy byle problemie wpadnie w panikę i wyląduje „w ZOO”.
Co z tego że najpierw jest cudownie, książkowo - że najpierw jest relaksowo, bezstresowo, jak to jest bomba z opóźnionym zapłonem - bardziej stresujące, nawet zniewalające i zezwierzęcające konsekwencje przychodzą później – zwłaszcza kiedy ci co miał ich za dobrych i życzliwych okażą się zdrajcami i wrogami – bezwzględnymi, nieprzejednanymi.

Teza 4. Zalecasz liberalizm: "Wolny, świadomy, samodzielny obywatel zawsze się socjaldemokratycznemu państwu postawi i je obali".
Ad 4. Uzasadnienie tezy przeciwnej.

(Zalecasz fałszywie) Cała ta liberalna wolnościowość to celowe wychowanie demoralizatorskie – żeby dziecko nie uczyło się systemu wartości – ich hierarchii i priorytetów – żeby nie uczyło się jak być odpowiedzialnym za innych i wspólnotę.
(żeby nie uznawało priorytetu wspólnoty, tylko było indywidualistą)
Indywidualizm to patologia społeczna – bezstresowcy wychowują psychopatów i patokrację. – Do tego już pod służenie socjopatom i psychopatom – bo to ich możni tego świata wychowują na tych co będą mieli władać tymi bezstresowo wychowanymi.
(dziecko bezstresowo wychowane nikogo nie będzie obalało - ono będzie szukało wyłącznie tego co dla niego, i to na "tu i teraz")

Po co dzieciom bezstresowe, zalecane przez „wychowawców ludzkości pod życie w ustroju totalitarnym z bezkarną zbrodnią i zdradą po depopulację. - Co? Myślisz że tych bezstresowych miało by to ominąć? – Czy może odwrotnie – ci chętniej pójdą „po szczepionki na wszystkie choroby”, ci chętniej i z zaufaniem pójdą po wszystko co „waadza da”?
A cały ten idiotyzm zaczął się w roku 1968 – od hasła „Zabrania się zabraniać”. Zaraz doszedł „marsz przez instytucje”, i teraz to z tych instytucji opanowanych przez pomioty diabelskie wychodzi gwałt żeby wychowywać bezstresowo.
(bo tacy są najbardziej uzależnieni od władzy państwowej co im daje. Tacy się władzy nie postawią).


Teza 5. Klapsowcy zażarcie bronią stresu. Tłumaczą, że jest on konieczny, nieusuwalny, że stresując dziecko przygotowują je do stresującego życia.
Ad 5. Uzasadnienie tezy przeciwnej.

Piszesz że klapsy są dawane dla wychowania. To propaganda antyklapsowców pod robienie miejsca na narrację rzeczywistości przez stres.
- Czy rodzic musi znać słowo stres?
Nie lepiej żeby znał „normalność”, sprawiedliwość”, odpowiedzialność”, „waleczność”?
Nie widzisz że jak ze stresem źle i bez stresu źle to znaczy że cały temat to kanał, fałsz, sztuczka socjotechniczna, matrix?
- Zaraz przychodzą sztuczki typu asertywność, czy kłamstwa typu „kocha to wybaczy”, albo „każdemu się należy”, czy „mam prawo”....
Głupowacizna rośnie w kosmos. Selye, który to pojęcie wymyślił w grobie się przewraca.
Owszem tak wychowują swoje dzieci bogacze – na socjopatów i psychopatów.


Normalni ludzie dają klapsy kiedy trzeba dziecko szybko zdyscyplinować
– kiedy nie ma czasu na tłumaczenie (czasami nie umieją wytłumaczyć, inni by umieli, ale tu nie idzie o nagrodę za przerobioną książkę, a o uratowanie dziecka przed gorszą krzywdą), kiedy w ogóle dziecko nie jest dość dojrzałe na wytłumaczenie, czy nawet zainteresowanie tematem.
– jeżeli było wcześniej czegoś uczone, a i tak ma złą wolę, to tylko klaps, a nawet policzek (to już wobec starszych dzieci) może go otrzeźwić, oprzytomnić, przywrócić świadomość czasu i miejsca oraz świadomość zagrożenia.
Lepiej żeby dziecko zostało skarcone nadmiernie a nawet niesłusznie jakby jego zła wola miała pozostać bezkarna.
Klaps boli, klaps upokarza ale bezkarność demoralizuje.
Nadto zwykle boli bo ma boleć, a gdy upokarza pychę to nawet jest korzyść dla upokarzanego. I o to też chodzi. – To jak z nienawiścią wzajemną.


Teraz odpowiesz?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe   
Lotna, 2019.08.04 o 13:14
Zgadzam się z Tobą co do klapsów, niemniej jednak policzek uważam za poważne przekroczenie władzy rodzicielskiej, albo „wychowywanie” poniewczasie. Dziecko powinno być tak wychowane, aby nie trzeba było wymierzać mu policzków, czyli, aby jego zachowanie nie prosiło się o uderzenie w twarz. W przeciwnym wypadku nasz proces wychowania zawiódł i trzeba się z tym pogodzić, albo zastosować inne metody zamiast bić kogoś po twarzy, co niczego nie dowodzi, jest aktem wyjątkowo podłym i upokarzającym i pewnego dnia może zostać zwrócony, kto wie, może z nawiązką. Czego zresztą, rodzicom bijącym swoje dzieci po twarzy, serdecznie życzę.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
miarka, 2019.08.04 o 14:00
Napisaem:
"– jeżeli było wcześniej czegoś uczone, a i tak ma złą wolę, to tylko klaps, a nawet policzek (to już wobec starszych dzieci) może go otrzeźwić, oprzytomnić, przywrócić świadomość czasu i miejsca oraz świadomość zagrożenia".

Znam przypadek kiedy dziecko (pełnoletnie) ubliżyło rodzicowi, a na policzek zareagowało podziękowaniem.

Wyobrażasz sobie co by było przy innej reakcji rodzica?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe   
Lotna, 2019.08.04 o 14:18
Nie, nie wyobrażam sobie i współczuję temu dorosłemu dziecku.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
miarka, 2019.08.04 o 21:45
"Nie, nie wyobrażam sobie i współczuję temu dorosłemu dziecku".

Ależ jemu nie trzeba współczuć. Ono szczerze podziękowało za napomnienie.

Spójrzmy szerzej:

I mężczyźni i kobiety mają w arsenale swoich środków reakcji na zniewagę przede wszystkim spoliczkowanie agresora – zniewagę wzajemną. Przecież nie ma w tym nic złego - ot, obrona konieczna.
Aby to przenieść na grunt relacji rodzic-dziecko, trzeba zauważyć że już małe dzieci usiłują manipulować rodzicami. U trochę starszych, zwłaszcza gdy są „wychowywane” bezstresowo widać że wciąż testują rodziców na ile mogą się posunąć (i pozostać bezkarnymi) wbrew temu co rodzice od nich oczekują.

Jednak dopiero duże dzieci – aż po dorosłość – dokąd tylko wspólnie mieszkają, a czasem i oddzielnie – usiłują przejąć władzę nad rodzicami. – Już nie na próbę.

To wtedy dochodzi do tych typowych zniewag rodziców przez dzieci.
Czy to przypadnie na ojca czy matkę – oni MUSZĄ ODPOWIEDZIEĆ POLICZKIEM. To ostatnia szansa przywrócenia zdrowych relacji między rodzicem a dzieckiem. To znaczy jest i druga – przeklęcie i wypędzenie takiego „dorosłego”, tyle że to raczej niepoprawne politycznie.

Bez tego żeby się postawić, godnie, honorowo odpowiedzieć, zdecydowanie podjąć walkę, to rodzic staje się nikim, a o wszystkim odtąd decyduje dziecko – często 40-letni bezrobotny nigdy nie pracujący na utrzymaniu mamusi która go broniła przed tatusiem, a który w tej sytuacji nie widział już dla siebie miejsca przy nich i się wyprowadził.
I to jest też walka w obronie koniecznej dziecka - wbrew niemu samemu.
Takie dziecko owszem, będzie się buntować. - Ale kiedy zrozumie o co chodzi - podziękuje.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
GPS, 2019.08.04 o 14:45
Moim zdaniem nie ma kompletnie znaczenia, czy karzemy dziecko klapsem, uderzeniem w twarz czy tylko pogrożeniem palca. Istotne jest to, czy ta kara wywołuje stres, czy nie, czy boli psychicznie, czy wywołuje biologiczną, chemiczną reakcję na stres. Moim zdanie każde wychowanie, które powoduje dodatkowe wytwarzanie się w organizmie dziecka toksyn będących reakcją na stres, bez ich spalenia, będzie złym wychowaniem. Dziecko powinniśmy tak wychować, by potrafiło spalić te toksyny, by rozumiało skąd się biorą, a nie tak, żeby mu ich wyprodukować jak najwięcej.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
miarka, 2019.08.04 o 22:06
Teza 1. Moim zdaniem nie ma kompletnie znaczenia, czy karzemy dziecko klapsem, uderzeniem w twarz czy tylko pogrożeniem palca. Istotne jest to, czy ta kara wywołuje stres, czy nie, czy boli psychicznie, czy wywołuje biologiczną, chemiczną reakcję na stres".

Ad 1. Uzasadnienie tezy przeciwnej.

Przecież to bzdury. Stres jest zjawiskiem naturalnym po to żeby zmobilizować do walki lub ucieczki. Sztuczne rozładowywanie stresu czyni człowieka kaleką społecznym. – Czyni go inwalidą duchowym niezdolnym do podejmowania obrony koniecznej tak własnej, jak osób bliskich, narodu i państwa. – Zwłaszcza czyni kaleką dziecko.

A patrzenie przez pryzmat tego że boli to dziecinada. Antywychowanie.
To dawanie dziecku tego co ono chce, a nie to co dostać powinno.

Teza 2. Moim zdanie każde wychowanie, które powoduje dodatkowe wytwarzanie się w organizmie dziecka toksyn będących reakcją na stres, bez ich spalenia, będzie złym wychowaniem. Dziecko powinniśmy tak wychować, by potrafiło spalić te toksyny, by rozumiało skąd się biorą, a nie tak, żeby mu ich wyprodukować jak najwięcej.


Ad 2. Uzasadnienie tezy przeciwnej.

Już pisałem o propagandzie antyklapsowców pod robienie miejsca na narrację rzeczywistości przez stres.
- Czy rodzic musi znać słowo stres?
- Nie lepiej żeby znał „normalność”, sprawiedliwość”, odpowiedzialność”, „waleczność”?
- Nie widzisz że jak ze stresem źle i bez stresu źle to znaczy że cały temat to kanał, fałsz, sztuczka socjotechniczna, matrix?
- Zaraz przychodzą sztuczki typu asertywność, czy kłamstwa typu „kocha to wybaczy”, albo „każdemu się należy”, czy „mam prawo”.... Głupowacizna rośnie w kosmos. Selye, który to pojęcie wymyślił w grobie się przewraca.

A te "toksyny do spalenia" to nie są ze stresu tylko z poprawności politycznej której się ubrdało że nie każda obrona konieczna jest właściwa.
Chemia która towarzyszy stresowi jest nam konieczna - jak nie do obrony koniecznej, czy ucieczki to do rozwalania toksycznych relacji społecznych, w tym do obalania toksycznych władz państwowych.

Teza 3. Jesteś liberałem, zwolennikiem toksycznych władz które uczestniczą w promocji tej patologii wychowania.

Ad 3. Uzasadnienie tezy przeciwnej.

Powinieneś być wolnościowcem jako obalaczem toksycznych władz.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe   
Ikulalibal, 2019.08.04 o 06:50
A w USA znów była strzelanina.Ponoć jest sporo ofiar.Ale czy może być inaczej jeśli rośnie już drugie pokolenie wychowane na psychotropach? /W USA wyrosło pokolenie, które nie potrafi patrzeć na świat bez różowych okularów. Od ćwierć wieku Ameryka żyje na prozacu./
+www.newsweek.pl
Nikt już nie ukrywa (choć niespecjalnie się z tym obnosi) że :/W USA leki psychotropowe coraz częściej zastępują tradycyjne metody wychowawcze. Miliony dzieci są codziennie faszerowane pigułkami,//
+archiwum.polityka.pl

Trzeba was "zwolenników nowoczesnej pedagogiki" wyłapać i zabić zanim doprowadzicie do całkowitej degradacji społeczeństwa w których żyjecie.

//Póki leży to nic nie psoci.//

Akurat "dużo" pan wiesz o dzieciach.Powiedzenie że "wychowywać trzeba od pierwszego dnia" nie wzięło się znikąd.A jeśli pan nie wie że nawet kilkutygodniowy osesek jest w stanie przejąć kontrolę nad emocjami i zachowaniem opiekunów to znaczy że na tematy "wychowawcze" powinien pan raczej milczeć.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
GPS, 2019.08.04 o 11:27
Tu też nie ma nic polemicznego. Nic nie pisałem o tym, że w wychowaniu należy stosować pigułki, albo, że nie należy wychowywać od urodzenia. Zalecam odnoszenie się to notki, którą się komentuje.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe   
Ikulalibal, 2019.08.04 o 12:08
//Zalecam odnoszenie się to notki, którą się komentuje//

Jak sie nie odnosi jak się odnosi.Tak zwane bezstresowe wychowanie w prostej linii prowadzi do patologii więzi społecznych i jeśli odnosi się to do sporej części populacji to oznacza że ona (ta populacja) w całości jest chora.Działa tu dokładnie ta sama zasada co w przypadku rodzin alkoholików.Jak wiadomo członkowie takich rodzin (głownie dzieci i współmałżonek) muszą być objęci opieką medyczną bo choć sami nie są uzależnieni od alkoholu to ich wzajemne relacje rozwijające się w warunkach patologii również są patologiczne.

//Nic nie pisałem o tym, że w wychowaniu należy stosować pigułki//

No właśnie chodzi o to że sam pan nie wie co pisze.Gdyby zechciał pan zgłębić rzeczony problem dowiedziałby się pan że głównym powodem tego że dzieciom podaje się prochy jest to że ich rodzice (ale także pedagodzy) nie radzą sobie z problemami wychowawczymi.Najpierw dają posłuch głupim teoriom(nie przymierzając takim jak pańskie) a kiedy konfrontują je z rzeczywistością nie są w stanie sprostać realiom.

PS
w USA przed południem znów była jakaś strzelanina.
Czy zastanawiał się pan nad tym dlaczego ludzie w Somalii wogóle nie chorują na anoreksję.Bo w Europie chorują a specjaliści udają że nie wiedzą dlaczego.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
GPS, 2019.08.04 o 14:37
Ja nie pisałem o "tak zwanym bezstresowym wychowaniu", ale konkretnie opisałem jakie wychowanie jest dobre, a jakie złe i jak należy podchodzić do stresu. Polemika polega na uzasadnieniu tezy przeciwnej niż ja postawiłem, a nie dyskutowanie z jakimiś teoriami, których nie zaprezentowałem.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe   
Ikulalibal, 2019.08.04 o 15:35
//Polemika polega na //

Niech mnie pan nie uczy na czym polega polemika.O żadnej polemice nie może być mowy z kimś kto prezentuje dawno już zdemaskowane i skompromitowane idee.Co? wydaje się panu że pańskie poglądy są "rewolucyjne"? jeśli tak to radzę oprzytomnieć.Wszystko już było.
I Pestalozzi i Dewey i Decroly i Montessori a w naszych polskich warunkach dr Henryk Goldszmit,i co? i nic.Wszystkie ich dziwaczne teorie zweryfikował czas i nauka.Nie inaczej będzie z pańską teorią "chemii stresu". Ale,ale.Skoro już przy tym jesteśmy;dlaczego pańskie wywody oderwane są od fizjologii systemu nerwowego ze szczególnym uwzględnieniem poszczególnych faz jego rozwoju.Czyżby nie wiedział pan,a w przypadku "wychowawcy wychowawców" to rzecz niedopuszczalna,że rozwój psychiczny i motoryczny dziecka, zależy w równym stopniu od czynników genetycznych i środowiskowych.W równym-rozumie pan.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
GPS, 2019.08.04 o 15:45
To nadal nie jest polemika. To, że coś tam się nie udało, nie znaczy, że coś innego jest nieprawidłowe. Nigdzie też nie napisałem, że rozwój psychiczny i motoryczny dziecka, nie zależy w równym stopniu od czynników genetycznych i środowiskowych. Zalecam odnoszenie się to tego, co jest napisane w notce.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe   
Ikulalibal, 2019.08.04 o 15:57
// Nigdzie też nie napisałem, że rozwój psychiczny i motoryczny dziecka, nie zależy w równym stopniu od czynników genetycznych i środowiskowych//

Oczywiście że pan nie napisał jako że nie napisał pan niczego co osadzony byłoby w realiach.

// Hormony stresowe są toksyczne //

Co to są hormony stresowe? i dlaczego są toksyczne?
Jedyny znany mi hormon który pod pewnymi warunkami (jego wydzielanie uwarunkowane jest stresem w sensie fizycznej traumy) można uznać za "hormon stresu" to kortyzol.Ale nie jest toksyczny a wręcz przeciwnie,przyśpiesza metabolizm w tkankach peryferyjnych i to tyle.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe   
Jasiek, 2019.08.04 o 09:13
No dobra, zrobiła się ciężka atmosfera, więc dla jej rozładowania chciałem tylko napomknąć, że jest też inny rodzaj klapsów. Czasem mają postać klapsików ;-)

Ukłony
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
GPS, 2019.08.04 o 15:50
To jedno z drugim ma pewien związek. Złe wychowanie poprzez kary i nagrody, może powodować ukształtowanie zboczonych potrzeb seksualnych typu sado-maso.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
GPS, 2019.08.05 o 00:09
Przepraszam, ale komentarze są tak prymitywne intelektualnie, że nie odpowiem na nie.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Wychowanie bezstresowe 
miarka, 2019.08.05 o 11:08
Trafiony zatopiony.
Poddałeś się w brzydkim stylu pyszniąc się swoim intelektem mimo wszystko. - Coś jak złodziej co przyłapany na gorącym uczynku krzyczy "puśćcie mnie, bo to nie moja ręka".
Wiedz że intelekt to rozum. Rozum zaś bez wiary i pokory wobec celów życia ludzkiego to kłamca i oszust.

A tematu i tak nie wygasisz. Jest zbyt ważny.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
 
login:
hasło:
 
załóż konto, załóż bloga!
Więcej funkcji, w tym ocenianie i komentowanie artykułów.
odzyskaj hasło
najnowsze komentarze
Re: Suwerenność
miarka → Lcoyote
Re: Suwerenność
Lcoyote → GPS
Re: Mordy polityczne
interesariusz → GPS
Re: Mordy polityczne
GPS → Ikulalibal
Re: Mordy polityczne
Ikulalibal → GPS
Re: Jak powstanie silna sztuczna inteligencja?
Ikulalibal → GPS
Re: Sztuczna inteligencja będzie miła i przyjazna
Ikulalibal → GPS
Re: Wolność to mobilność
Ikulalibal → GPS
Re: Wolność to mobilność
GPS → Ikulalibal
Re: Wolność to mobilność
Ikulalibal → GPS
Re: Wolność to mobilność
GPS → Ikulalibal
Re: Wolność to mobilność
Ikulalibal → GPS
Re: Wolność to mobilność
GPS → Ikulalibal
Re: Wolność to mobilność
Ikulalibal → GPS
więcej…